Jak skutecznie rzucić palenie?

Paliłem przez ponad 10 lat, w niektórych okresach nawet po dwie paczki dziennie. Znajomi często pytali mnie, co tak w ogóle daje mi papieros… Podobnie jak większość palaczy, nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie. Zaczęło się oczywiście w liceum – wtedy to było coś! Ta duma, że jest się już prawie dorosłym, ten smak zakazanego owocu. Na studiach „rozpaliłem się” już na dobre, i tak zostało mi też w dorosłym życiu. W pewnym momencie nawet przestałem to zauważać i nie zastanawiałem się już, jak takie coś w ogóle wpływa na moje zdrowie. A wpływa tragicznie, i nie trzeba być wcale wykwalifikowanym lekarzem aby zdawać sobie z tego sprawę. Papierosy każdego roku zabijają na świecie tysiące ludzi; powszechnie wydaje się, że główną przyczyną takich zgonów jest wywoływany przez nie rak, co jest nie jest prawdą. Palenie papierosów zwiększa ryzyko występowania nowotworów, ale w większości przypadków palaczy zabijają chociażby choroby serca i układu krwionośnego. Substancje zawarte w papierosach katastrofalnie wpływają na ten obszar naszego organizmu, co w wielu przypadkach kończy się właśnie śmiercią. Nie mówię nawet o innych dolegliwościach i niedogodnościach wynikających z nadmiernego palenia – osłabienie węchu i zmysłu smaku, częste bóle głowy, płytki oddech, nieprzyjemny zapach, gorsza kondycja fizyczna… Można tak wymieniać naprawdę długo. Właśnie z tego powodu podjąłem decyzję o pozbyciu się nałogu, który towarzyszył mi praktycznie przez całe dorosłe życie. I wiecie co? Od dwóch lat nie dotknąłem papierosa.

Moje rzucanie palenia zaczynałem tak, jak większość innych ludzi – od przeszukiwania internetu w poszukiwaniu jakichkolwiek przydatnych porad. Trochę się jednak zawiodłem, bowiem oprócz motywacyjnych, optymistycznych tekstów nie udało mi się zbyt wiele znaleźć. Potem próbowałem rzeczy takich jak e-papierosy czy różnego rodzaju tabletki dla rzucających palenie. Efekt co prawda był, ale tylko chwilowy – po pewnym czasie zawsze wracałem do starego nałogu. Jak zatem poradziłem sobie z tym ostatecznie? Pewnie zabrzmi to bardzo banalnie i nie wiem, czy pomoże komukolwiek – ale jedynym narzędziem w tej walce jest po prostu silna wola. Jako wieloletni palacz wiem, że problem ten nie siedzi tylko w naszej głowie, jak twierdzą ludzie którzy nigdy nie palili. Człowiek uzależnia się od nikotyny fizycznie, przez co nagłe odstawienie papierosów powoduje wiele bardzo nieprzyjemnych efektów. Udało mi się dzięki temu, że zacząłem w czasie urlopu i przez kilka pierwszych dni nie musiałem robić zupełnie nic – a bez papierosów trudno byłoby się skupić w pracy. Dodatkowa motywacja przyszła po jakimś czasie, kiedy zacząłem znacznie lepiej się czuć, a mój portfel stale wydawał się jakiś grubszy. Czy żałuję? Ani trochę!

Zdrowe odżywianie się – czy faktycznie takie trudne?

Szeroko rozumiane zdrowe odżywianie się jest kwestią, która w ostatnich latach zdobyła w naszym kraju i na całym świecie naprawdę ogromną popularność. Trudno jednak jest się temu dziwić – w gruncie rzeczy jest to pozytywna wiadomość, bowiem pokazuje to, że wielu ludzi zaczyna po prostu przykładać coraz większą uwagę do kwestii związanych z ich zdrowiem. Niestety, podobnie jak w przypadku wszystkich innych tak popularnych zagadnień, również i tutaj wyrosło całe mnóstwo różnych mitów i niedomówień, które sprawiają, że wiele osób zainteresowanych zdrowym odżywianiem się popełnia przy tym sporo istotnych błędów. Jeśli chcemy wprowadzić takie zmiany w swoim życiu, to bardzo dobrze; musimy jednak zrobić to we właściwy sposób, aby przyniosły nam one oczekiwane efekty.

Pierwszym mitem jest to, że aby móc faktycznie zdrowo się odżywiać absolutnie w każdym przypadku musimy decydować się na różnego rodzaju bardzo rygorystyczne diety. W rzeczywistości jednak wcale nie jest to prawda, choć oczywiście odpowiednia dyscyplina zawsze jest tu jak najbardziej wskazana. Pierwszym krokiem w kierunku zdrowego odżywiania się jest przede wszystkim dokładniejsze przyjrzenie się swoim codziennym nawykom żywieniowym. Nie chodzi tutaj wyłącznie o to, co jemy, ale również i jak jemy. Podstawową zasadą głoszoną przez wielu specjalistów w tej dziedzinie jest spożywanie minimum pięciu posiłków dziennie w regularnych odstępach – faktycznie dobrze wpływa to na nasz organizm. Dzień należy zacząć od pożywnego śniadania, które musi składać się z produktów dostarczających nam jak największej dawki energii. Należy zatem postawić tutaj na węglowodany i białko, chociażby w postaci pieczywa razowego czy jajek. Modyfikowanie swojej diety to również wyeliminowanie z niej tych nawyków, które mogą być dla nas szkodliwe. Niestety, prawdopodobnie większość ludzi posiada takie właśnie nawyki; zjadanie dużych ilości niezdrowych przekąsek czy picie napojów zawierających potężne ilości cukru. To właśnie pozbycie się ich należy tutaj do najtrudniejszych zadań, choć również i to nie jest nieosiągalne.

Inną kwestią jest oczywiście to, co tak w ogóle powinniśmy jeść. Podstawą diety powinny być warzywa i owoce, które zawierają w sobie mnóstwo bezcennych dla nas składników odżywczych i są odpowiedzialne za poprawne działanie wielu istotnych elementów naszego organizmu. Z drugiej jednak strony nie można ograniczać się wyłącznie do nich – jeśli nie jesteśmy zainteresowani dietą wegetariańską, to powinniśmy pozwalać sobie również na produkty mięsne. Powszechnym mitem jest twierdzenie, że mięso nie jest dla nas zdrowe; w rzeczywistości wszystko zależy od tego, co dokładnie jemy. Warto unikać tutaj zbyt tłustych posiłków, zamiast tego wybierając chociażby chude mięso z kurczaka czy ryby. Nie możemy zapominać także o piciu dużej ilości wody, która jest niezbędna do poprawnego funkcjonowania naszego organizmu. Jeśli w naszym życiu potrzebne są rzeczywiście diametralne zmiany, to nie warto wprowadzać ich z dnia na dzień – w taki sposób jedynie się do nich zniechęcimy. O wiele lepiej będzie zmieniać się stopniowo, aż po pewnym czasie dojdziemy do zadowalającego nas stanu.

Jak rozwijać się kulturalnie?

Określenie „kultura” ma obecnie całe mnóstwo różnych znaczeń – jest ono równie szerokie, co słowo „sztuka”. W pewnym sensie możemy powiedzieć, że kultury w swoim życiu potrzebuje właściwie każdy z nas. Poszczególne jej formy nie tylko dostarczają nam doskonałej rozrywki, ale również poszerzają nasze horyzonty i pozwalają spojrzeć na niektóre kwestie w naszym życiu z zupełnie odmiennej perspektywy. Z tego też powodu nieco smuci fakt, że tak wielu ludzi nie przykłada do tego zbyt wielkiej uwagi, właściwie w ogóle nie rozwijając się w związanych z tym kierunkach. Jest to jednak bardzo poważny błąd, który jak najszybciej warto naprawić. Obecnie w tej dziedzinie dostępne są tak szerokie możliwości, że dosłownie każdy z nas znajdzie sposób na „kulturalne” spędzanie wolnego czasu, który przypadnie do gustu akurat jemu – szczególnie w większych miastach spotkamy się z ogromnym wyborem. Poniżej przedstawiam kilka moich propozycji. Zachęcam do bliższego zapoznania się z nimi, bowiem jestem pewny, że dzięki nim każdy czytelnik będzie w stanie nieco wzbogacić swoje życie.

Facebook… nie! To nie jest kulturalny ośrodek. Tak, możecie tam się spotkać ze znajomymi, możecie porozmawiać czy obejrzeć zdjęcia śmiesznych kotów. I tyle. Nie będziecie jednak konsumentami treści kulturalnych bo… takie treści zwyczanie nie przebiją się do main-streamu przez głupie filmiki. Będziecie zaś oglądać profile znajomych (fejs-poglądacz), ich zdjęcia i czytać dowcipy i oglądać filmy jak to ktoś pierdnął. Naprawdę zabawne. Może więc coś innego..?

Od czasu do czasu wyjdź do kina. Banalne i oczywiste? Być może, ale wielu ludzi nie robi nawet czegoś takiego. Niech każdy, kto czyta ten artykuł odpowiednie sobie na pytanie, kiedy ostatni raz był w takim miejscu. Oczywiście, pojawi się wiele wymówek – „nie miałem czasu”, „bilety są za drogie”, „nic ciekawego nie grają”. Błędem jest ocenianie repertuaru kina wyłącznie na podstawie liczby nowych hitów, jakie są w nim grane. W miejscach tego typu często puszczane są chociażby stare filmy czy mniej znane, bardziej niszowe produkcje. W większych i średnich miastach od czasu do czasu spotkamy się także z całymi festiwalami czy maratonami filmowymi, które dla każdego miłośnika dobrego kina mogą być prawdziwą gratką.

Teatr. Jak często większość z nas chodzi do teatru? Czy w ogóle zawracamy sobie tym głowę w życiu codziennym? Prawdopodobnie wielu ludziom kojarzy się to wyłącznie z niezbyt ciekawymi wycieczkami szkolnymi, co jest kolejnym błędem. Teatr może być doskonałym miejscem do spędzania wolnego czasu dla absolutnie każdego z nas, niezależnie od naszych zainteresowań. Repertuary w takich miejscach są zazwyczaj tak szerokie, że właściwie każdy powinien być w stanie wybrać wśród nich coś ciekawego dla siebie.

Wybór innych wydarzeń kulturalnych w dużych miastach zawsze jest naprawdę szeroki. Od czasu do czasu na pewno natrafimy na jakąś ciekawą wystawę czy spotkanie ze znanym człowiekiem, którego warto wysłuchać. Nie mówię oczywiście, że trzeba żyć takimi rzeczami i chodzić na nie codziennie. Niemniej jednak sam swego czasu przekonałem się o tym, że wyjście przynajmniej raz na jakiś czas nie jest żadnym wysiłkiem czy wydatkiem, a jednocześnie życie staje się dzięki temu po prostu o wiele lepsze. Człowiek od razu zaczyna dostrzegać więcej rzeczy w swojej codzienności i znacznie inaczej je rozumieć. Pomaga to również w kontaktach z innymi ludźmi, bowiem zawsze mamy dzięki temu więcej tematów do interesującej rozmowy.

Uważaj na wyłudzenia sms

W zeszłym tygodniu pisałem Wam przydługi tekst o bezpieczeństwie dzieci. Wspomniałem wtedy o usłudze (którą cały czas polecam i sam z niej korzystam – o polecanych appkach do telefonu w przyszłości poświęcę osobny dział) lokalizacji telefonu. Prosta, fajna. Niestety płatna ale czego się nie robi dla naszych pociech 🙂

O co zaś chodzi w smsach. Jakiś czas temu poszukiwałem możliwości inwigilacji mojego 6-letniego syna. W tym momencie możecie zacząć hejtować „jak to, inwigilować”, „to przecież niemoralne”, itd.. Wszystkim tym którzy sami nie mają dzieci na wstępie dziękuję. Pozostałe osoby zapraszam do konstruktywnej dyskusji. Niezależnie od Waszego zdania, postanowiłem zakupić synowi telefon tylko w celu sprawdzenia co się nim dzieje. W każdej chwili mogę do niego zadzwonić, mogę też sprawdzić gdzie aktualnie jest.

Zanim jednak udało mi się znaleźć faktycznie działającą usługę, wydałem… 150pln na smsy. Po szybkim researchu okazało się że wszystkie te pseudo-usługi to oszustwo. Wysyłamy darmowego smsa (który jest faktycznie darmowy) i.. 1. otrzymujemy przybliżoną lokalizację. W moim przypadku było to jakieś 200km dalej niż faktycznie się znajdowałem. 2. darmowy sms powoduje zapisanie się na subskrypcję która kosztuje nas 76pln/mc. Super! Co więcej nie ma możliwości przerwania subskrypcji w prosty sposób. Trzeba znaleźć miejsce w którym się na nią zapisaliśmy i dopiero tam będzie pisać jak. Nie ma możliwości złożenia reklamacji – w końcu sami zaczęliśmy z usługi korzystać…

Drugi przypadek to smsy za 50groszy. Na stronie widnieje napisane WIELKIMI literami hasło „promocja, tylko 50 groszy”. W regulaminie zaś – promocyjna cena dotyczy przelewu do jakiejś egzotycznej firmy na Kajmanach, koszt smsa to 30,75pln.

Dochodząc do meritum – uważajcie na swoją aktywność w internecie. Jeszcze zaś bardziej uważajcie gdzie wysyłacie smsy. Jeśli traficie na wszelkiego rodzaju promocje za 50 groszy i konieczność wysłania smsa – trzymajcie się od nich z daleka!

PS. Strona którą polecam, polecam tylko ze względu na fakt iż jest to chyba jedyna uczciwa oferta – pozostałe to wyłudzenia. Z założenia blog miał być niekomercyjny, nie piszcie więc o reklamę Waszej firmy/usługi.

 

Dziecko z wbudowanym GiPiEsem, czyli zasada ograniczonego zaufania

Lipiec. Rok 1995. Piękna, słoneczna niedziela. Pięcioletnia Joasia z małej podkarpackiej wsi, wybrała się na spacer do pobliskiego lasu. Sama. Gdzie byli rodzice? Tatuś naprawiał samochód, mama gotowała obiad doglądając od czasu do czasu swoja pociechę. Zanim jednak rodzicielka przystąpiła do obierania ziemniaków, uprzedziła „odpowiedzialną”, małoletnią córkę, by grzecznie bawiła się Zosią (lalką), Zbysiem (wypchanym trocinami, nieco sztywnym misiem, rodzinną zabawką przekazywaną z pokolenia na pokolenie). Posłuszna do czasu Joasia, bawiła się z swoimi towarzyszami, jednak po pewnym czasie, dziewczynce, Zosi i Zbysiowi, znudziła się zabawa na wielkim dywanie w tureckie wzory. Postanowili pójść na jagody, tak jak jej ulubiony bohater książeczki, którą czytał jej tatuś, zanim położyła się spać.

Cichutko przeszła przez korytarz, mijając po drodze kurzącą się domowo mamę, zapracowanego, mimo świątecznego dnia – tatę. Lekko podskakując udała się do lasu… Po upływie piętnastu minut, rodzice zorientowali się, że dziewczynki nie ma w pokoju, niemalże natychmiast postawili na nogi całą wieś, odrywając mieszkańców od świątecznego rosołu i schabowszczaka. Po czterech (!) godzinach intensywnych poszukiwań, niepokoju ze strony rodziców, dziewczynka znalazła się cała i zdrowa z zabawkami pod pachą z garścią, zmiażdżonych z dziecięcego strachu jagód.

Historia oparta na faktach, dziś moja dwudziestopięcioletnia kuzynka, wspomina to z uśmiechem na ustach, a w oczach jej rodziców nadal dostrzec można resztki strachu pozostałego z wydarzenia sprzed dwudziestu lat. Przytoczona historia na szczęście skończyła się szczęśliwie. Ciężko w tym wypadku winić rodziców, za niedopilnowanie dziecka, jednak wydarzenie to obrazuje, że podobnie jak w ruchu drogowym, w stosunku do dziecka należy stosować zasadę ograniczonego zaufania. Zatem jak pilnować dziecko?

Dwie dekady temu, technologia nie była tak zaawansowana jak dziś. Współcześni rodzice mają do dyspozycji wiele narzędzi, które bez wątpienia ułatwiają troskę o bezpieczeństwo pociech w tym świecie, w którym zabawa tylko pod domem nie jest gwarancją tego, że pociecha nie jest narażona na niebezpieczeństwo. Pierwszego nasuwa się na myśl, to ufundowanie pociesze telefonu komórkowego. Tylko tu pojawia się kwestia, że do tanga trzeba dwojga. Rodzic może dzwonić, wysyłać sms’y jednak dziecko zajęte zabawą, może nie odebrać wiadomości co dodatkowo wzbudzi w głowie rodzica myśl, że na pewno coś się stało. Tu, chciałabym przytoczyć anegdotę związaną z zaprzyjaźnioną rodziną, w której w skład wchodzi dziesięcioletni Tomek, który co prawda ma telefon, ale w trosce o energię, wyłącza telefon bo jak mówi „szkoda mi baterii”. Niemniej, telefon komórkowy nie jest w moim mniemaniu złym rozwiązaniem. Warto zastanowić się zatem nad modelem aparatu.

Wiadomo, że nawet przedszkolakom nie przychodzi z trudem zapoznanie się zasadami działania, nawet najnowocześniejszego sprzętu. Myślę, że rodzice często nie zdają sobie sprawy, że wraz z ufundowanym smartfonem z masą aplikacji i gier, fundują dziecku również dostęp do straty czasu, spędzonego na pustej, często negatywnie wpływającej na jego rozwój rozrywce. O ile nowoczesny smartfon bezpośrednio nie do końca korzystnie wpływa na psychikę młodego człowieka, to w sposób pośredni może sprzyjać jego bezpieczeństwu. Mianowicie, jeśli rodzice dysponują smartfonem, warto zaopatrzyć się w aplikację (zaznaczam że to nie reklama ale kliknijcie sobie: namierzanie telefonu i sprawdźcie – tutaj ostrzegam przed korzystaniem z wyszukiwarki – efekty będą Was kosztować fortunę – o tym napisałem tutaj), która w prosty sposób pozwoli zorientować się gdzie, znajduje się nasza pociecha. Do tej pory, by móc w pełni korzystać z takiej aplikacji, trzeba było zaopatrzyć dziecko w telefon. Ten z kolei, często ulega awarii czy też zagubieniu. Dlatego dla młodszych dzieci opracowano GPS w formie na przykład breloku, czy zawieszki, co jest wspaniałym rozwiązaniem w przypadku lokalizacji młodszych dzieci. Jedynym, mało korzystnym dla portfela aspektem jest cena takich urządzeń, która waha się między 250-300 złotych.

Animacje (nie) tylko dla dzieci

Dziwnym trafem utarło się, że animacje przeznaczone jedynie dla młodszej widowni. Rzeczywiście, przez wzgląd na przedstawioną w filmach animowanych kolorową wizję świata, oprawę muzyczną i na walory edukacyjne nie ma się co dziwić, że dzieciaki lgną do tego typu rozrywki.

Sam, jako generacja ’90 odnoszę się z sentymentem do „Muminków” czy też „Smerfów”, ale z biegiem upływających lat, zmieniła się moja perspektywa postrzegania „bajek”. To już nie to samo, fascynacja przemieniła się po prostu w relikt tamtych, beztroskich dziecięcych dni. Będąc w temacie filmów animowanych, warto wspomnieć o przełomie, który nastąpił w roku 2001, kiedy to na ekrany kin wszedł film animowany wytwórni Dream Works pod tytułem „Shrek”. Pamiętam, gdy rodzice tłumnie zabierali swoje pociechy na właśnie to dzieło. Wielu rodziców zmyliła metoda animacji, która wtedy była wyznacznikiem właśnie produkcji dla dzieci.

W rezultacie okazało się, że film prócz Osła, zielonego ogra, barwnych znanych z baśni braci Grimm postaci takich jak Kopciuszek, oferuje również niewybredne dialogi, które dla dzieci były niezrozumiałe, zaś rodziców rozśmieszyły do łez. Ta kasowa produkcja, pobudziła lawinę innych, mniej lub bardziej udanych filmów animowanych. Ważny jest jednak fakt, że nareszcie zaczęto traktować dziecko nieco poważniej. Dotychczas, filmy dla dzieci bazowały na lichym scenariuszu oraz nieskomplikowanej fabule. Oczywiście, pojawiają się wyjątki. Choćby kasowe filmy Disney’a czy też mniej znane produkcje japońskiej wytwórni Studio Ghibli.

Jak już wspomniałem, Dream Works zapoczątkował serię filmów, przeznaczonych zarówno dla dużych i małych, w których bez wątpienia wiódł prym, idąc w łeb w łeb z wymienioną już wytwórnią Walta Disneya. Bardzo istotnym elementem takich produkcji jest nie tylko prężnie rozwijająca się metoda animacji. Producenci w końcu zauważyli, że młodsza część widowni nie kieruje się jedynie zmysłem wzroku, ale jest również wrażliwa na dźwięki, dlatego zaczęto zwracać uwagę na ścieżki dźwiękowe, które z prostych melodii przerodziły się w kunsztowne, muzyczne dzieła, tworząc wraz z sferą wizualną, nieodłączną całość.

Bardzo ciekawym elementem, we współczesnej animacji są również wartości, które są w sprytny sposób przemycane. Zjawisko to, można myło dostrzec już w literackich dziełach, konkretnie w baśniach. Hans Christian Andersen trafnie stwierdził, że dzieci oglądają opakowanie, a dorośli mają zajrzeć do wnętrza. Współczesne animacje są właśnie niczym innym jak zobrazowaną formą baśni. Traktuje o nie tylko o pozytywnych wartościach takich jak przyjaźń, miłość, marzenia, coraz częściej podejmują również temat przemijania a nawet śmierci.

Przykładów można mnożyć, niemniej najbardziej dobitnym przykładem są jednak produkcje „Toy Story 3” z 2010 roku czy też o niecały rok młodszy „Odlot” wytwórni Walt’a Disney’a. Na początku XXI wieku, zaistniała ogromna potrzeba na tego typu filmy, które pozwoliły przenieść się widowni z szarego, pełnego negatywnych emocji świata, do alternatywnej, barwnej rzeczywistości. To światło, jednak przysłonił sam marketing. Okazało się powiem, że popularne produkcje są źródłem niemałych dochodów, z których czerpią nie tylko wytwórnie, ale i restauracje, marki odzieżowe i inni.

W związku z tym, jak grzyby po deszczu zaczęły w kinach pojawiać się sequele, prequele kasowych będące kołem napędowym marketingu, który z kolei żeruje na dziecięcej naiwności. Niemniej jednak, wszelkiego rodzaju kontynuacje często okazywały się fiaskiem. Świetnym dowodem, są miny tatusiów wychodzących z kina po seansie któryś tam z kolei kontynuacji przygód Dzwoneczka czy Barbie. Znów należałoby przytoczyć kilka wyjątków, które zresztą potwierdzą regułę. Dla mnie miłym zaskoczeniem okazał się być prequel Monster Inc, w którym twórcy prezentują bohaterów w nowy sposób, używając przy tym nie tylko metod animacyjnych najwyższych lotów, ale także świetnie operują dziecięcym poczuciem humoru, tym samym bawiąc także dorosłych.

Pomarańczowi w TdF?

Mamy już za sobą drugi w historii start CCC Sprandi w Giro di Italia. Niestety nie wyszło to zbyt okazale i niestety wiele elementów w tym wyścigu pokazało, że ta ekipa jest jeszcze daleko od takiego sportowego poziomu, który rzeczywiście pozwoli im walczyć. W okresie tego startu spotkałem jednak wywiad z Piotrem Wadeckim, który powiedział wiele ciekawych rzeczy o samej ekipie i tego jakie są plany. Chętnie się tutaj do tego odniosę i powiem co mówił dyrektor sportowy. Aczkolwiek są takie elementy, z którymi się zgadzam jak i też takie kwestie, które uważam, że trzeba przeprowadzić inaczej.

Wadecki mówił o rozwijaniu ekipy krok po kroku i dążeniu do tego, by było tutaj jak najwięcej Polaków. To na pewno bardzo dobre rozwiązanie i trzeba ku temu dążyć. Dlatego z takimi planami mogę się zgodzić. Jednak również w tym wywiadzie pojawiło się stwierdzenie, że ekipa CCC ma w przyszłym sezonie zakontraktować kilku dobrych 30 -sto latków. Czy to dobry ruch? Moim zdaniem nie. Już teraz na Giro było widać, że takich starszych kolarzy lepiej nie brać jako liderów, ponieważ już sobie z takimi wyścigami nie poradzą. Poza tym nie będą już młodsi a ekipa ma być perspektywiczna, dlatego lepiej postawić na młodych i ich rozwój.

Kolejna kwestia to pojawiające się marzenia o TdF. Wadecki powiedział, że może nawet w przyszłym roku ten start będzie już możliwy. Na pewno było by pięknie zobaczyć polską ekipę w największym kolarskim wyścigu świata. No ale jeszcze nie teraz. Nie ma żadnych szans na to, by ta ekipa w ciągu roku stała się sportowo aż o tyle  lepsza. Tym samym nie będzie w stanie poradzić sobie w tym wyścigu. Jeszcze bardziej absurdalne były dla mnie plany startu zarówno w Giro jaki w TdF w przyszłym sezonie. W tym roku było widać, że nie mamy siły sportowej na jeden Grand Tour a chcemy się pokazać w dwóch największych? Trochę absurdalne, a jak wiadomo gdy nie uda się pokazać dobrego poziomu sportowego to już stracimy w oczach prowadzących wyścig i potem o zaproszenie będzie już trudno.

Moim zdaniem CCC musi iść małymi kroczkami do celu i gdy już będzie siła sportowa, która będzie w stanie ich bronić starać się o starty w wielkich tourach.

Czy przez internet można zarobić?

Myślę, że takie pytanie zadaje sobie rzeczywiście bardzo wiele osób. W tym momencie jest to kwestia aktualna, ponieważ wiele osób obecnie decyduje się na to, by szukać alternatywnych źródeł dochodu. Sieć wydaje się, że takim źródłem może się stać, tylko trzeba umieć ją dobrze wykorzystać. Jak to zrobić? Przede wszystkim mieć głowę na karku i reagować na to jak funkcjonuje rynek, a rzeczywiście będziemy w stanie z sieci wyciągnąć naprawdę bardzo wiele.

Zarabianie w sieci to przede wszystkim burza pomysłów, które trzeba wcielać w życie. Jeśli takie umiejętności się posiada to zyski mogą szybko rosnąć. Niestety bardzo często tych pomysłów ludziom brakuje a co za tym idzie nie potrafią wykorzystać potencjału jaki daje nam sieć. W ten sposób rzeczywiście pojawia się kwestia, która pozwala tym bardziej aktywnym i pomysłowym wykorzystać wszystkie możliwości jakie sieć nam daje. Przede wszystkim w tym momencie doskonałym rozwiązaniem jest przygotowywanie ciekawych treściowo filmów, które są w stanie wzbudzić zainteresowanie oglądających. Jeśli taki film uda się umieścić na YouTube można zacząć mnożyć swoje zyski. Oczywiście chodzi tutaj o oglądalność, która będzie sięgać tysięcy wejść. Tylko wtedy rzeczywiście będą te zyski się mnożyć. Do tego jednak trzeba już posiadać jakieś większe umiejętności i również możliwości techniczne poza samym pomysłem. Dlatego czasami warto szukać innych pomysłów.

Jeśli chodzi o te inne formy to również warto się wykazać pewnym pomysłem. Mój znajomy napisał książkę w której interpretuje (nie czytałem ale zareklamuję :)) kodeks ruchu drogowego i ją sprzedaje – podobno całkiem nieźle na tym zarabia. Książka to dla Was za dużo? Piszcie zwięźle – na pewno będzie to możliwe, jeśli zdecydujemy się na zrealizowanie bloga, w którym będziemy coś ciekawego opisywać. Jeśli taki blog będzie chętnie oglądany to na pewno będą rosły również koszty i to na wiele sposobów można je sobie generować. Przede wszystkim warto taki blog obsadzić reklamami. Ta kwestia wydaje się być najważniejszą. Jeśli to się uda można dalej liczyć na to, że strona będzie dobrze funkcjonować. Można także uzupełniać ją o jakieś płatne elementy, gdy te treści będą naprawdę bardzo dobre to tak naprawdę można będzie oczekiwać, że ludzie będą chcieli za nie płacić. Wszystko zależy od pomysłów, w sieci to właśnie na nich zarabia się najwięcej.

Poza tym są również formy typowej pracy przez internet, które również niekiedy się sprawdzają i ludzie chętnie się na nie decydują. Najważniejsze to je dobrze wykorzystać i rzeczywiście zagwarantować sobie, że będzie się zarabiać. Jeśli chcemy pracować przez internet to warto także sprawdzić kontrahenta by nie dać się naciągnąć na działających również bardzo licznie w sieci oszustów, którzy starają się wykorzystać naiwność ludzi, którzy myślą, że dostaną za łatwą pracę ogromne pieniądze. W sieci trzeba być pomysłowym i ostrożnym. Jeśli te cechy uda się ze sobą połączyć to można oczekiwać zadowalających efektów.

Holandia ucieka z pod noża, genialny Ronaldo

Obecny weekend to kolejny czas rozgrywek w eliminacjach Mistrzostw Europy 2016. Polacy swój mecz mają już za sobą i wynik na szczęście jest taki jakiego oczekiwaliśmy, dlatego rzeczywiście możemy być zadowoleni. Przede wszystkim wygrana się dziś liczyła i to się udało. Warto również zwrócić uwagę na inne grupy, gdzie również mieliśmy kilka ciekawych spotkań i czekaliśmy na to jak to wszystko się rozstrzygnie.

Pierwszą niewiadomą była bez wątpienia Holandia, która pierwszą rundę rozgrywek miała jednak dość trudną i tak naprawdę była w trudnej sytuacji przed tymi kolejnymi spotkaniami. Do lidera swojej grupy traciła już 5 punktów w związku z czym ich sytuacja budziła zainteresowanie. Oczywiście przed tym spotkaniem z Łotwą, które teraz mieliśmy Holandia spokojnie mogła liczyć na zwycięstwo, ale na pewno ważne było dla nich również to jak ułożą się pozostałe spotkanie i jak układać się będzie tabela. Wydaje się, że Holandii udało się uciec z pod przysłowiowego noża, ponieważ w tym momencie ta strata do drugich Czechów to już tylko 3 punkty i jeszcze na miejsce premiowane awansem ekipa z Niderlandów może wskoczyć. Aczkolwiek najważniejsze dla nich to obecnie poprawić grę, która jest nieco na słabszym poziomie w ostatnim czasie i jakoś trener ma problem, by sobie z tym poradzić. Na pewno można liczyć na to, że Holandia utrzyma miejsce barażowe, ale na pewno nie odda bezpośredniego awansu bez walki.

Kolejną niewiadomą była również Portugalia, której drogi także układały się w ostatnim czasie różnie i niestety w związku z tym pojawiła się taka kwestia jak ekipa sprawdzi się na trudnym armeńskim terenie. Wiele spotkań Portugalia wygrywała ostatnio w końcówka i bardzo często było to uzależnione od tego jak radził sobie na boisku Cristiano Ronaldo.

I również w dniu dzisiejszym tak to wyglądało i było wszystko uzależnione od tego jak zaprezentuje się Ronaldo. Początek dla Portugalii był pewnie szokiem, gdy szybką bramkę zdobyła Armenia. Dość długo jednak ekipa z Półwyspu Iberyjskiego musiała walczyć z trudnościami tego ciężkiego pod kątem piłkarskim terenu i tak naprawdę był problem, by przełamać obronę Armenii. Od tego jednak w ekipie jest Ronaldo, który po raz kolejny wyprowadza Portugalię na prostą strzelając trzy bramki. To jego genialna gra decyduje o tym, że obecnie ekipa prowadzi w tabeli. Armenie w tym spotkaniu było jeszcze stać na jeden zryw i strzelenie bramki, ale poza tym nic więcej już nie udało się osiągnąć.

Jeśli już mówimy o innych spotkaniach, które odbyły się poza naszym meczem to warto również odnieść się do meczu naszej grupy pomiędzy Irlandią a Szkocją, w którym to spotkaniu padł wynik remisowy, który na pewno jest korzystny dla naszej ekipy. W tej chwili mamy już pięć punktów przewagi nad Irlandią, a więc jednocześnie jest to pięć punktów przewagi nad strefą, w której wchodzimy do baraży. Dlatego nasza sytuacja jest naprawdę bardzo dobra. Przed nami jeszcze pewne trzy punkty z Gibraltarem i mecz z Irlandią u siebie. Nad Szkocją mamy 3 punkty przewagi i jednocześnie mecz na wyjeździe z tą ekipą. Samo spotkanie dwóch zespołów z Wysp było na pewno bardzo siłowe i przede wszystkim na tym się wszystko w tym meczu skupiało. Ostatecznie ekipy podzieliły się punktami, a układ tabeli pozostał korzystny. Oglądając to spotkanie nie można zbyt wiele o nim powiedzieć. Typowy mecz walki, który chyba nikogo zbytnio nie zainteresował. Jeśli chodzi o styl gry tam zaprezentowany to ekipy niczym nas nie zachwyciły.

Podsumowując pierwsze dwa dni weekendu piłkarskiego dla nas są pozytywne ponieważ mamy zwycięstwo i remis dwóch naszych rywali, a wiec strata punktów. Co do innych ekip nie ma na razie żadnych zaskoczeń, aczkolwiek prowadzenie 2:0 Wysp Owczych z Grecją kilkanaście minut przed końcem spotkania to na pewno rozstrzygnięcie, na którego widok wiele osób szeroko otworzy swoje oczy.

Piorunująca końcówka

Dzisiejszy mecz z Gruzją był z gatunku tych, które po prostu trzeba wygrać, zabrać trzy należne sobie punkty, by przed jesienią prowadzić w tabeli. Ostatecznie to się udało i wynik 4:0 może sugerować, że wszystko poszło jak z płatka. Ale tak naprawdę nie było tak łatwo jak się może wydawać. Wszystko szło nam trochę jak po grudzie i wynik nie oddaje tego co nasi piłkarze musieli sobie wydzierać na murawie. Tak naprawdę mecz był trudny, a ostatnie trzy bramki padły na sam koniec.

Ale zacznijmy od początku. Spotkanie zapowiadało się jako mecz, w którym Polacy są oczywiście zdecydowanymi faworytami i powinni spokojnie zgarnąć 3 punkty, by dalej dzierżyć fotel lidera. Nie dość, że w pełnym składzie Gruzja jest od nas piłkarsko dużo słabsza to obecnie była osłabiona brakiem ważnych piłkarzy i to ze wszystkich formacji. Trudno było się więc spodziewać, że ekipa ta będzie w stanie nam zagrozić. Z drugiej jednak strony pojawił się taki komentarz, że Gruzja to ekipa, która ma inne podejście do spotkań. Dla nich nie liczy się cała eliminacyjna rozgrywka. Oni będą ekipą, która ceni sobie to, że może zagrać na takim stadionie i zmierzyć się z piłkarzami pokroju Lewandowskiego czy Krychowiaka. Dlatego można było być pewnym, że będą chcieli dać z siebie wszystko i pokazać rzeczywiście jak największą moc.

I tak to właśnie wyglądało w całym meczu. Gruzja rzeczywiście chciała walczyć i liczyła na to, że może popsuć nieco krwi naszym piłkarzom. Trzeba sobie stanowczo powiedzieć, że Gruzini nie są jacyś wyjątkowo słabi piłkarsko, a do tego są bardzo waleczni i starali się to w tym spotkaniu pokazać. Od samego początku jednak to my chcieliśmy podjąć walkę i pokazać, że jesteśmy ekipą lepszą do Gruzji. Wydawało się, że to się uda ponieważ ta nasza przewaga była od samego początku widoczna i tylko brakowało szybkiej bramki. Z tym jednak nie było tak łatwo, jeśli już mieliśmy sytuacje to bramkarz intuicyjnie sobie z nimi radził tak jak z sytuacjami Lewandowskiego czy też w innych momentach, gdy trochę zbyt słabo nasi uderzali. W ten sposób minęła cała pierwsza połowa, gdzie teoretycznie byliśmy ekipą lepszą, jednak od strony technicznej nie daliśmy sobie rady z tym, by strzelić bramkę. Wydawało się, że im dalej w mecz tym będzie to trudniejsze, ponieważ zacznie się nerwowo.

Druga połowa zaczęła się podobnie. Staraliśmy się wykazać inicjatywą i liczyliśmy na jakąś dobrą akcje, ale tak jak zawsze wyglądało na to, że ten atak pozycyjny w naszym wykonaniu nadal jest bardzo słaby i nie możemy sobie zupełnie z nim poradzić. Niestety co za tym idzie tej bramki ciągle nam brakowało. Gdy w końcu w 62 minucie Milik strzałem z daleka potrafił pokonać bramkarza wydawało się, że wszystko już pójdzie do przodu i kolejne bramki to kwestia czasu. Nic jednak bardziej mylnego i nasi piłkarze znów zaczęli się męczyć. Od tego momentu kompletnie niewidoczny był Lewandowski a ekipa zupełnie się cofnęła co było chyba największym błędem. Natomiast Gruzini poczuli, że może jednak mogą w tym meczu jeszcze o coś powalczyć i zdecydowali się ruszyć do przodu. Na efekty trochę poczekaliśmy, ale nasze serca jeszcze w tym meczu drgnęły. W 83 minucie piłkarz z Gruzji z dość ostrego kąta po rykoszecie naszego obrońcy uderzył piłką w spojenie słupka z poprzeczką, potem jeszcze mieliśmy dobitkę, którą dał radę złapać Fabiański. Tak naprawdę jednak nie wyglądało to zbyt dobrze i wydawało się, że zrobi się nerwowo.

Na szczęście Polacy zaczęli trochę odsuwać grę od swojego pola karnego i to rzeczywiście było w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem. Gdy przyszła 89 minuta i Lewandowski dostał dobre podanie od Milika pozostało mu już tylko wykończyć to uderzeniem i w końcu zastopować ambicję Gruzinów, którzy już wiedzieli, że w tym meczu nic więcej nie będą w stanie zdziałać. Wydawało się również, że Polacy także już zastopują ten mecz i nie będą dalej walczyć, ale na boisku był Błaszczykowski z podrażnionymi ambicjami, który po swoim rajdzie wstrzelił w górę piłkę w pole karne i tam jakoś znalazł się Lewandowski, którzy podwyższył na 3:0 w 92 minucie. Ale to jeszcze nie był koniec polskiej, piorunującej końcówki. Nasi piłkarze postarali się jeszcze o jeden zryw i po crossowym podaniu Milka Lewandowski popisał się swoją genialną techniką sklejając w sposób doskonały piłkę do nogi. Potem już zostało tylko pokonać bramkarza, z którym stanął twarzą w twarz podwyższając wynik 4:0. Tak skończyło się to spotkanie, które było dla naszej ekipy trudne, ale piorunującą końcówką Lewandowski potrafił zamknąć usta wszystkim krytykom, pokazał dobrą szybkość a co najważniejsze po prostu genialną technikę.