Uważaj na wyłudzenia sms

W zeszłym tygodniu pisałem Wam przydługi tekst o bezpieczeństwie dzieci. Wspomniałem wtedy o usłudze (którą cały czas polecam i sam z niej korzystam – o polecanych appkach do telefonu w przyszłości poświęcę osobny dział) lokalizacji telefonu. Prosta, fajna. Niestety płatna ale czego się nie robi dla naszych pociech :)

O co zaś chodzi w smsach. Jakiś czas temu poszukiwałem możliwości inwigilacji mojego 6-letniego syna. W tym momencie możecie zacząć hejtować „jak to, inwigilować”, „to przecież niemoralne”, itd.. Wszystkim tym którzy sami nie mają dzieci na wstępie dziękuję. Pozostałe osoby zapraszam do konstruktywnej dyskusji. Niezależnie od Waszego zdania, postanowiłem zakupić synowi telefon tylko w celu sprawdzenia co się nim dzieje. W każdej chwili mogę do niego zadzwonić, mogę też sprawdzić gdzie aktualnie jest.

Zanim jednak udało mi się znaleźć faktycznie działającą usługę, wydałem… 150pln na smsy. Po szybkim researchu okazało się że wszystkie te pseudo-usługi to oszustwo. Wysyłamy darmowego smsa (który jest faktycznie darmowy) i.. 1. otrzymujemy przybliżoną lokalizację. W moim przypadku było to jakieś 200km dalej niż faktycznie się znajdowałem. 2. darmowy sms powoduje zapisanie się na subskrypcję która kosztuje nas 76pln/mc. Super! Co więcej nie ma możliwości przerwania subskrypcji w prosty sposób. Trzeba znaleźć miejsce w którym się na nią zapisaliśmy i dopiero tam będzie pisać jak. Nie ma możliwości złożenia reklamacji – w końcu sami zaczęliśmy z usługi korzystać…

Drugi przypadek to smsy za 50groszy. Na stronie widnieje napisane WIELKIMI literami hasło „promocja, tylko 50 groszy”. W regulaminie zaś – promocyjna cena dotyczy przelewu do jakiejś egzotycznej firmy na Kajmanach, koszt smsa to 30,75pln.

Dochodząc do meritum – uważajcie na swoją aktywność w internecie. Jeszcze zaś bardziej uważajcie gdzie wysyłacie smsy. Jeśli traficie na wszelkiego rodzaju promocje za 50 groszy i konieczność wysłania smsa – trzymajcie się od nich z daleka!

PS. Strona którą polecam, polecam tylko ze względu na fakt iż jest to chyba jedyna uczciwa oferta – pozostałe to wyłudzenia. Z założenia blog miał być niekomercyjny, nie piszcie więc o reklamę Waszej firmy/usługi.

 

Dziecko z wbudowanym GiPiEsem, czyli zasada ograniczonego zaufania

Lipiec. Rok 1995. Piękna, słoneczna niedziela. Pięcioletnia Joasia z małej podkarpackiej wsi, wybrała się na spacer do pobliskiego lasu. Sama. Gdzie byli rodzice? Tatuś naprawiał samochód, mama gotowała obiad doglądając od czasu do czasu swoja pociechę. Zanim jednak rodzicielka przystąpiła do obierania ziemniaków, uprzedziła „odpowiedzialną”, małoletnią córkę, by grzecznie bawiła się Zosią (lalką), Zbysiem (wypchanym trocinami, nieco sztywnym misiem, rodzinną zabawką przekazywaną z pokolenia na pokolenie). Posłuszna do czasu Joasia, bawiła się z swoimi towarzyszami, jednak po pewnym czasie, dziewczynce, Zosi i Zbysiowi, znudziła się zabawa na wielkim dywanie w tureckie wzory. Postanowili pójść na jagody, tak jak jej ulubiony bohater książeczki, którą czytał jej tatuś, zanim położyła się spać.

Cichutko przeszła przez korytarz, mijając po drodze kurzącą się domowo mamę, zapracowanego, mimo świątecznego dnia – tatę. Lekko podskakując udała się do lasu… Po upływie piętnastu minut, rodzice zorientowali się, że dziewczynki nie ma w pokoju, niemalże natychmiast postawili na nogi całą wieś, odrywając mieszkańców od świątecznego rosołu i schabowszczaka. Po czterech (!) godzinach intensywnych poszukiwań, niepokoju ze strony rodziców, dziewczynka znalazła się cała i zdrowa z zabawkami pod pachą z garścią, zmiażdżonych z dziecięcego strachu jagód.

Historia oparta na faktach, dziś moja dwudziestopięcioletnia kuzynka, wspomina to z uśmiechem na ustach, a w oczach jej rodziców nadal dostrzec można resztki strachu pozostałego z wydarzenia sprzed dwudziestu lat. Przytoczona historia na szczęście skończyła się szczęśliwie. Ciężko w tym wypadku winić rodziców, za niedopilnowanie dziecka, jednak wydarzenie to obrazuje, że podobnie jak w ruchu drogowym, w stosunku do dziecka należy stosować zasadę ograniczonego zaufania. Zatem jak pilnować dziecko?

Dwie dekady temu, technologia nie była tak zaawansowana jak dziś. Współcześni rodzice mają do dyspozycji wiele narzędzi, które bez wątpienia ułatwiają troskę o bezpieczeństwo pociech w tym świecie, w którym zabawa tylko pod domem nie jest gwarancją tego, że pociecha nie jest narażona na niebezpieczeństwo. Pierwszego nasuwa się na myśl, to ufundowanie pociesze telefonu komórkowego. Tylko tu pojawia się kwestia, że do tanga trzeba dwojga. Rodzic może dzwonić, wysyłać sms’y jednak dziecko zajęte zabawą, może nie odebrać wiadomości co dodatkowo wzbudzi w głowie rodzica myśl, że na pewno coś się stało. Tu, chciałabym przytoczyć anegdotę związaną z zaprzyjaźnioną rodziną, w której w skład wchodzi dziesięcioletni Tomek, który co prawda ma telefon, ale w trosce o energię, wyłącza telefon bo jak mówi „szkoda mi baterii”. Niemniej, telefon komórkowy nie jest w moim mniemaniu złym rozwiązaniem. Warto zastanowić się zatem nad modelem aparatu.

Wiadomo, że nawet przedszkolakom nie przychodzi z trudem zapoznanie się zasadami działania, nawet najnowocześniejszego sprzętu. Myślę, że rodzice często nie zdają sobie sprawy, że wraz z ufundowanym smartfonem z masą aplikacji i gier, fundują dziecku również dostęp do straty czasu, spędzonego na pustej, często negatywnie wpływającej na jego rozwój rozrywce. O ile nowoczesny smartfon bezpośrednio nie do końca korzystnie wpływa na psychikę młodego człowieka, to w sposób pośredni może sprzyjać jego bezpieczeństwu. Mianowicie, jeśli rodzice dysponują smartfonem, warto zaopatrzyć się w aplikację (zaznaczam że to nie reklama ale kliknijcie sobie: namierzanie telefonu i sprawdźcie – tutaj ostrzegam przed korzystaniem z wyszukiwarki – efekty będą Was kosztować fortunę – o tym napisałem tutaj), która w prosty sposób pozwoli zorientować się gdzie, znajduje się nasza pociecha. Do tej pory, by móc w pełni korzystać z takiej aplikacji, trzeba było zaopatrzyć dziecko w telefon. Ten z kolei, często ulega awarii czy też zagubieniu. Dlatego dla młodszych dzieci opracowano GPS w formie na przykład breloku, czy zawieszki, co jest wspaniałym rozwiązaniem w przypadku lokalizacji młodszych dzieci. Jedynym, mało korzystnym dla portfela aspektem jest cena takich urządzeń, która waha się między 250-300 złotych.

Animacje (nie) tylko dla dzieci

Dziwnym trafem utarło się, że animacje przeznaczone jedynie dla młodszej widowni. Rzeczywiście, przez wzgląd na przedstawioną w filmach animowanych kolorową wizję świata, oprawę muzyczną i na walory edukacyjne nie ma się co dziwić, że dzieciaki lgną do tego typu rozrywki.

Sam, jako generacja ’90 odnoszę się z sentymentem do „Muminków” czy też „Smerfów”, ale z biegiem upływających lat, zmieniła się moja perspektywa postrzegania „bajek”. To już nie to samo, fascynacja przemieniła się po prostu w relikt tamtych, beztroskich dziecięcych dni. Będąc w temacie filmów animowanych, warto wspomnieć o przełomie, który nastąpił w roku 2001, kiedy to na ekrany kin wszedł film animowany wytwórni Dream Works pod tytułem „Shrek”. Pamiętam, gdy rodzice tłumnie zabierali swoje pociechy na właśnie to dzieło. Wielu rodziców zmyliła metoda animacji, która wtedy była wyznacznikiem właśnie produkcji dla dzieci.

W rezultacie okazało się, że film prócz Osła, zielonego ogra, barwnych znanych z baśni braci Grimm postaci takich jak Kopciuszek, oferuje również niewybredne dialogi, które dla dzieci były niezrozumiałe, zaś rodziców rozśmieszyły do łez. Ta kasowa produkcja, pobudziła lawinę innych, mniej lub bardziej udanych filmów animowanych. Ważny jest jednak fakt, że nareszcie zaczęto traktować dziecko nieco poważniej. Dotychczas, filmy dla dzieci bazowały na lichym scenariuszu oraz nieskomplikowanej fabule. Oczywiście, pojawiają się wyjątki. Choćby kasowe filmy Disney’a czy też mniej znane produkcje japońskiej wytwórni Studio Ghibli.

Jak już wspomniałem, Dream Works zapoczątkował serię filmów, przeznaczonych zarówno dla dużych i małych, w których bez wątpienia wiódł prym, idąc w łeb w łeb z wymienioną już wytwórnią Walta Disneya. Bardzo istotnym elementem takich produkcji jest nie tylko prężnie rozwijająca się metoda animacji. Producenci w końcu zauważyli, że młodsza część widowni nie kieruje się jedynie zmysłem wzroku, ale jest również wrażliwa na dźwięki, dlatego zaczęto zwracać uwagę na ścieżki dźwiękowe, które z prostych melodii przerodziły się w kunsztowne, muzyczne dzieła, tworząc wraz z sferą wizualną, nieodłączną całość.

Bardzo ciekawym elementem, we współczesnej animacji są również wartości, które są w sprytny sposób przemycane. Zjawisko to, można myło dostrzec już w literackich dziełach, konkretnie w baśniach. Hans Christian Andersen trafnie stwierdził, że dzieci oglądają opakowanie, a dorośli mają zajrzeć do wnętrza. Współczesne animacje są właśnie niczym innym jak zobrazowaną formą baśni. Traktuje o nie tylko o pozytywnych wartościach takich jak przyjaźń, miłość, marzenia, coraz częściej podejmują również temat przemijania a nawet śmierci.

Przykładów można mnożyć, niemniej najbardziej dobitnym przykładem są jednak produkcje „Toy Story 3” z 2010 roku czy też o niecały rok młodszy „Odlot” wytwórni Walt’a Disney’a. Na początku XXI wieku, zaistniała ogromna potrzeba na tego typu filmy, które pozwoliły przenieść się widowni z szarego, pełnego negatywnych emocji świata, do alternatywnej, barwnej rzeczywistości. To światło, jednak przysłonił sam marketing. Okazało się powiem, że popularne produkcje są źródłem niemałych dochodów, z których czerpią nie tylko wytwórnie, ale i restauracje, marki odzieżowe i inni.

W związku z tym, jak grzyby po deszczu zaczęły w kinach pojawiać się sequele, prequele kasowych będące kołem napędowym marketingu, który z kolei żeruje na dziecięcej naiwności. Niemniej jednak, wszelkiego rodzaju kontynuacje często okazywały się fiaskiem. Świetnym dowodem, są miny tatusiów wychodzących z kina po seansie któryś tam z kolei kontynuacji przygód Dzwoneczka czy Barbie. Znów należałoby przytoczyć kilka wyjątków, które zresztą potwierdzą regułę. Dla mnie miłym zaskoczeniem okazał się być prequel Monster Inc, w którym twórcy prezentują bohaterów w nowy sposób, używając przy tym nie tylko metod animacyjnych najwyższych lotów, ale także świetnie operują dziecięcym poczuciem humoru, tym samym bawiąc także dorosłych.

Pomarańczowi w TdF?

Mamy już za sobą drugi w historii start CCC Sprandi w Giro di Italia. Niestety nie wyszło to zbyt okazale i niestety wiele elementów w tym wyścigu pokazało, że ta ekipa jest jeszcze daleko od takiego sportowego poziomu, który rzeczywiście pozwoli im walczyć. W okresie tego startu spotkałem jednak wywiad z Piotrem Wadeckim, który powiedział wiele ciekawych rzeczy o samej ekipie i tego jakie są plany. Chętnie się tutaj do tego odniosę i powiem co mówił dyrektor sportowy. Aczkolwiek są takie elementy, z którymi się zgadzam jak i też takie kwestie, które uważam, że trzeba przeprowadzić inaczej.

Wadecki mówił o rozwijaniu ekipy krok po kroku i dążeniu do tego, by było tutaj jak najwięcej Polaków. To na pewno bardzo dobre rozwiązanie i trzeba ku temu dążyć. Dlatego z takimi planami mogę się zgodzić. Jednak również w tym wywiadzie pojawiło się stwierdzenie, że ekipa CCC ma w przyszłym sezonie zakontraktować kilku dobrych 30 -sto latków. Czy to dobry ruch? Moim zdaniem nie. Już teraz na Giro było widać, że takich starszych kolarzy lepiej nie brać jako liderów, ponieważ już sobie z takimi wyścigami nie poradzą. Poza tym nie będą już młodsi a ekipa ma być perspektywiczna, dlatego lepiej postawić na młodych i ich rozwój.

Kolejna kwestia to pojawiające się marzenia o TdF. Wadecki powiedział, że może nawet w przyszłym roku ten start będzie już możliwy. Na pewno było by pięknie zobaczyć polską ekipę w największym kolarskim wyścigu świata. No ale jeszcze nie teraz. Nie ma żadnych szans na to, by ta ekipa w ciągu roku stała się sportowo aż o tyle  lepsza. Tym samym nie będzie w stanie poradzić sobie w tym wyścigu. Jeszcze bardziej absurdalne były dla mnie plany startu zarówno w Giro jaki w TdF w przyszłym sezonie. W tym roku było widać, że nie mamy siły sportowej na jeden Grand Tour a chcemy się pokazać w dwóch największych? Trochę absurdalne, a jak wiadomo gdy nie uda się pokazać dobrego poziomu sportowego to już stracimy w oczach prowadzących wyścig i potem o zaproszenie będzie już trudno.

Moim zdaniem CCC musi iść małymi kroczkami do celu i gdy już będzie siła sportowa, która będzie w stanie ich bronić starać się o starty w wielkich tourach.

Czy przez internet można zarobić?

Myślę, że takie pytanie zadaje sobie rzeczywiście bardzo wiele osób. W tym momencie jest to kwestia aktualna, ponieważ wiele osób obecnie decyduje się na to, by szukać alternatywnych źródeł dochodu. Sieć wydaje się, że takim źródłem może się stać, tylko trzeba umieć ją dobrze wykorzystać. Jak to zrobić? Przede wszystkim mieć głowę na karku i reagować na to jak funkcjonuje rynek, a rzeczywiście będziemy w stanie z sieci wyciągnąć naprawdę bardzo wiele.

Zarabianie w sieci to przede wszystkim burza pomysłów, które trzeba wcielać w życie. Jeśli takie umiejętności się posiada to zyski mogą szybko rosnąć. Niestety bardzo często tych pomysłów ludziom brakuje a co za tym idzie nie potrafią wykorzystać potencjału jaki daje nam sieć. W ten sposób rzeczywiście pojawia się kwestia, która pozwala tym bardziej aktywnym i pomysłowym wykorzystać wszystkie możliwości jakie sieć nam daje. Przede wszystkim w tym momencie doskonałym rozwiązaniem jest przygotowywanie ciekawych treściowo filmów, które są w stanie wzbudzić zainteresowanie oglądających. Jeśli taki film uda się umieścić na YouTube można zacząć mnożyć swoje zyski. Oczywiście chodzi tutaj o oglądalność, która będzie sięgać tysięcy wejść. Tylko wtedy rzeczywiście będą te zyski się mnożyć. Do tego jednak trzeba już posiadać jakieś większe umiejętności i również możliwości techniczne poza samym pomysłem. Dlatego czasami warto szukać innych pomysłów.

Jeśli chodzi o te inne formy to również warto się wykazać pewnym pomysłem. Mój znajomy napisał książkę w której interpretuje (nie czytałem ale zareklamuję :)) kodeks ruchu drogowego i ją sprzedaje – podobno całkiem nieźle na tym zarabia. Książka to dla Was za dużo? Piszcie zwięźle – na pewno będzie to możliwe, jeśli zdecydujemy się na zrealizowanie bloga, w którym będziemy coś ciekawego opisywać. Jeśli taki blog będzie chętnie oglądany to na pewno będą rosły również koszty i to na wiele sposobów można je sobie generować. Przede wszystkim warto taki blog obsadzić reklamami. Ta kwestia wydaje się być najważniejszą. Jeśli to się uda można dalej liczyć na to, że strona będzie dobrze funkcjonować. Można także uzupełniać ją o jakieś płatne elementy, gdy te treści będą naprawdę bardzo dobre to tak naprawdę można będzie oczekiwać, że ludzie będą chcieli za nie płacić. Wszystko zależy od pomysłów, w sieci to właśnie na nich zarabia się najwięcej.

Poza tym są również formy typowej pracy przez internet, które również niekiedy się sprawdzają i ludzie chętnie się na nie decydują. Najważniejsze to je dobrze wykorzystać i rzeczywiście zagwarantować sobie, że będzie się zarabiać. Jeśli chcemy pracować przez internet to warto także sprawdzić kontrahenta by nie dać się naciągnąć na działających również bardzo licznie w sieci oszustów, którzy starają się wykorzystać naiwność ludzi, którzy myślą, że dostaną za łatwą pracę ogromne pieniądze. W sieci trzeba być pomysłowym i ostrożnym. Jeśli te cechy uda się ze sobą połączyć to można oczekiwać zadowalających efektów.

Holandia ucieka z pod noża, genialny Ronaldo

Obecny weekend to kolejny czas rozgrywek w eliminacjach Mistrzostw Europy 2016. Polacy swój mecz mają już za sobą i wynik na szczęście jest taki jakiego oczekiwaliśmy, dlatego rzeczywiście możemy być zadowoleni. Przede wszystkim wygrana się dziś liczyła i to się udało. Warto również zwrócić uwagę na inne grupy, gdzie również mieliśmy kilka ciekawych spotkań i czekaliśmy na to jak to wszystko się rozstrzygnie.

Pierwszą niewiadomą była bez wątpienia Holandia, która pierwszą rundę rozgrywek miała jednak dość trudną i tak naprawdę była w trudnej sytuacji przed tymi kolejnymi spotkaniami. Do lidera swojej grupy traciła już 5 punktów w związku z czym ich sytuacja budziła zainteresowanie. Oczywiście przed tym spotkaniem z Łotwą, które teraz mieliśmy Holandia spokojnie mogła liczyć na zwycięstwo, ale na pewno ważne było dla nich również to jak ułożą się pozostałe spotkanie i jak układać się będzie tabela. Wydaje się, że Holandii udało się uciec z pod przysłowiowego noża, ponieważ w tym momencie ta strata do drugich Czechów to już tylko 3 punkty i jeszcze na miejsce premiowane awansem ekipa z Niderlandów może wskoczyć. Aczkolwiek najważniejsze dla nich to obecnie poprawić grę, która jest nieco na słabszym poziomie w ostatnim czasie i jakoś trener ma problem, by sobie z tym poradzić. Na pewno można liczyć na to, że Holandia utrzyma miejsce barażowe, ale na pewno nie odda bezpośredniego awansu bez walki.

Kolejną niewiadomą była również Portugalia, której drogi także układały się w ostatnim czasie różnie i niestety w związku z tym pojawiła się taka kwestia jak ekipa sprawdzi się na trudnym armeńskim terenie. Wiele spotkań Portugalia wygrywała ostatnio w końcówka i bardzo często było to uzależnione od tego jak radził sobie na boisku Cristiano Ronaldo.

I również w dniu dzisiejszym tak to wyglądało i było wszystko uzależnione od tego jak zaprezentuje się Ronaldo. Początek dla Portugalii był pewnie szokiem, gdy szybką bramkę zdobyła Armenia. Dość długo jednak ekipa z Półwyspu Iberyjskiego musiała walczyć z trudnościami tego ciężkiego pod kątem piłkarskim terenu i tak naprawdę był problem, by przełamać obronę Armenii. Od tego jednak w ekipie jest Ronaldo, który po raz kolejny wyprowadza Portugalię na prostą strzelając trzy bramki. To jego genialna gra decyduje o tym, że obecnie ekipa prowadzi w tabeli. Armenie w tym spotkaniu było jeszcze stać na jeden zryw i strzelenie bramki, ale poza tym nic więcej już nie udało się osiągnąć.

Jeśli już mówimy o innych spotkaniach, które odbyły się poza naszym meczem to warto również odnieść się do meczu naszej grupy pomiędzy Irlandią a Szkocją, w którym to spotkaniu padł wynik remisowy, który na pewno jest korzystny dla naszej ekipy. W tej chwili mamy już pięć punktów przewagi nad Irlandią, a więc jednocześnie jest to pięć punktów przewagi nad strefą, w której wchodzimy do baraży. Dlatego nasza sytuacja jest naprawdę bardzo dobra. Przed nami jeszcze pewne trzy punkty z Gibraltarem i mecz z Irlandią u siebie. Nad Szkocją mamy 3 punkty przewagi i jednocześnie mecz na wyjeździe z tą ekipą. Samo spotkanie dwóch zespołów z Wysp było na pewno bardzo siłowe i przede wszystkim na tym się wszystko w tym meczu skupiało. Ostatecznie ekipy podzieliły się punktami, a układ tabeli pozostał korzystny. Oglądając to spotkanie nie można zbyt wiele o nim powiedzieć. Typowy mecz walki, który chyba nikogo zbytnio nie zainteresował. Jeśli chodzi o styl gry tam zaprezentowany to ekipy niczym nas nie zachwyciły.

Podsumowując pierwsze dwa dni weekendu piłkarskiego dla nas są pozytywne ponieważ mamy zwycięstwo i remis dwóch naszych rywali, a wiec strata punktów. Co do innych ekip nie ma na razie żadnych zaskoczeń, aczkolwiek prowadzenie 2:0 Wysp Owczych z Grecją kilkanaście minut przed końcem spotkania to na pewno rozstrzygnięcie, na którego widok wiele osób szeroko otworzy swoje oczy.

Piorunująca końcówka

Dzisiejszy mecz z Gruzją był z gatunku tych, które po prostu trzeba wygrać, zabrać trzy należne sobie punkty, by przed jesienią prowadzić w tabeli. Ostatecznie to się udało i wynik 4:0 może sugerować, że wszystko poszło jak z płatka. Ale tak naprawdę nie było tak łatwo jak się może wydawać. Wszystko szło nam trochę jak po grudzie i wynik nie oddaje tego co nasi piłkarze musieli sobie wydzierać na murawie. Tak naprawdę mecz był trudny, a ostatnie trzy bramki padły na sam koniec.

Ale zacznijmy od początku. Spotkanie zapowiadało się jako mecz, w którym Polacy są oczywiście zdecydowanymi faworytami i powinni spokojnie zgarnąć 3 punkty, by dalej dzierżyć fotel lidera. Nie dość, że w pełnym składzie Gruzja jest od nas piłkarsko dużo słabsza to obecnie była osłabiona brakiem ważnych piłkarzy i to ze wszystkich formacji. Trudno było się więc spodziewać, że ekipa ta będzie w stanie nam zagrozić. Z drugiej jednak strony pojawił się taki komentarz, że Gruzja to ekipa, która ma inne podejście do spotkań. Dla nich nie liczy się cała eliminacyjna rozgrywka. Oni będą ekipą, która ceni sobie to, że może zagrać na takim stadionie i zmierzyć się z piłkarzami pokroju Lewandowskiego czy Krychowiaka. Dlatego można było być pewnym, że będą chcieli dać z siebie wszystko i pokazać rzeczywiście jak największą moc.

I tak to właśnie wyglądało w całym meczu. Gruzja rzeczywiście chciała walczyć i liczyła na to, że może popsuć nieco krwi naszym piłkarzom. Trzeba sobie stanowczo powiedzieć, że Gruzini nie są jacyś wyjątkowo słabi piłkarsko, a do tego są bardzo waleczni i starali się to w tym spotkaniu pokazać. Od samego początku jednak to my chcieliśmy podjąć walkę i pokazać, że jesteśmy ekipą lepszą do Gruzji. Wydawało się, że to się uda ponieważ ta nasza przewaga była od samego początku widoczna i tylko brakowało szybkiej bramki. Z tym jednak nie było tak łatwo, jeśli już mieliśmy sytuacje to bramkarz intuicyjnie sobie z nimi radził tak jak z sytuacjami Lewandowskiego czy też w innych momentach, gdy trochę zbyt słabo nasi uderzali. W ten sposób minęła cała pierwsza połowa, gdzie teoretycznie byliśmy ekipą lepszą, jednak od strony technicznej nie daliśmy sobie rady z tym, by strzelić bramkę. Wydawało się, że im dalej w mecz tym będzie to trudniejsze, ponieważ zacznie się nerwowo.

Druga połowa zaczęła się podobnie. Staraliśmy się wykazać inicjatywą i liczyliśmy na jakąś dobrą akcje, ale tak jak zawsze wyglądało na to, że ten atak pozycyjny w naszym wykonaniu nadal jest bardzo słaby i nie możemy sobie zupełnie z nim poradzić. Niestety co za tym idzie tej bramki ciągle nam brakowało. Gdy w końcu w 62 minucie Milik strzałem z daleka potrafił pokonać bramkarza wydawało się, że wszystko już pójdzie do przodu i kolejne bramki to kwestia czasu. Nic jednak bardziej mylnego i nasi piłkarze znów zaczęli się męczyć. Od tego momentu kompletnie niewidoczny był Lewandowski a ekipa zupełnie się cofnęła co było chyba największym błędem. Natomiast Gruzini poczuli, że może jednak mogą w tym meczu jeszcze o coś powalczyć i zdecydowali się ruszyć do przodu. Na efekty trochę poczekaliśmy, ale nasze serca jeszcze w tym meczu drgnęły. W 83 minucie piłkarz z Gruzji z dość ostrego kąta po rykoszecie naszego obrońcy uderzył piłką w spojenie słupka z poprzeczką, potem jeszcze mieliśmy dobitkę, którą dał radę złapać Fabiański. Tak naprawdę jednak nie wyglądało to zbyt dobrze i wydawało się, że zrobi się nerwowo.

Na szczęście Polacy zaczęli trochę odsuwać grę od swojego pola karnego i to rzeczywiście było w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem. Gdy przyszła 89 minuta i Lewandowski dostał dobre podanie od Milika pozostało mu już tylko wykończyć to uderzeniem i w końcu zastopować ambicję Gruzinów, którzy już wiedzieli, że w tym meczu nic więcej nie będą w stanie zdziałać. Wydawało się również, że Polacy także już zastopują ten mecz i nie będą dalej walczyć, ale na boisku był Błaszczykowski z podrażnionymi ambicjami, który po swoim rajdzie wstrzelił w górę piłkę w pole karne i tam jakoś znalazł się Lewandowski, którzy podwyższył na 3:0 w 92 minucie. Ale to jeszcze nie był koniec polskiej, piorunującej końcówki. Nasi piłkarze postarali się jeszcze o jeden zryw i po crossowym podaniu Milka Lewandowski popisał się swoją genialną techniką sklejając w sposób doskonały piłkę do nogi. Potem już zostało tylko pokonać bramkarza, z którym stanął twarzą w twarz podwyższając wynik 4:0. Tak skończyło się to spotkanie, które było dla naszej ekipy trudne, ale piorunującą końcówką Lewandowski potrafił zamknąć usta wszystkim krytykom, pokazał dobrą szybkość a co najważniejsze po prostu genialną technikę.

Czy tradycyjne wesela jeszcze są w modzie?

W ostatnim czasie miałem w rodzinie kilka ślubów i tak naprawdę w tym czasie pojawiły się takie przemyślenia na temat samego małżeństwa jak i też tego co już dzieje się po ślubie w kościele. Dokładniej chodzi mi o kwestie związane z przyjęciem weselnym. Tak się zacząłem zastanawiać i trochę innych pytać o to czy takie tradycyjne polskie wesele to jeszcze jest modne. I zebrałem właściwie wiele różnych opinii na ten temat. Jak to w Polsce – dwóch Polaków ale trzy opinie. No i tak to również jest jeśli chodzi o wesela.

Wiele osób rezygnuje z wesel wystawnych przede wszystkim, dlatego że wiąże się to z bardzo dużymi wydatkami i to okazuje się ponad ich siły. Natomiast wiele takich osób nadal uważa, że jest to fajne rozwiązanie na świętowanie tego wyjątkowego dnia, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że ma się na to odpowiednie środki finansowe. O to jednak w naszym kraju coraz częściej bardzo trudno i ostatecznie okazuje się w wielu przypadkach, że nasi rodacy wybierając takie wesela dla swoich dzieci, ale potem muszą zaciągać na ich finansowanie pożyczki. To trudna sytuacja, z którą jakoś jednak sobie trzeba radzić.

Dlatego duża grupa osób, z którymi rozmawiałem uważa również, że tradycyjne wesele to już przeżytek i zbędne wydawanie pieniędzy. niestety często mówi się o tym, że nasi rodacy decydują się na organizację takiego wesela tylko i wyłącznie na pokaz i chyba nie świadczy to o nas dobrze. Na weselu pojawia się masa rodziny, z którą praktycznie nie utrzymuje się kontaktu, więc tutaj pojawia się pytanie jaki sens się w ogóle w to bawić. Dalej taka kwestia jak organizacja wszystkiego co z tym dniem związane. To niestety kolejne bardzo wysokie koszty, które niestety trzeba ponieść i wiele osób nie chce tych pieniędzy wydawać i nie ma również czasu na to, by organizacją wesela się zajmować.

To sprawia, że zwolenników zyskuje sobie organizowanie tak zwanych rodzinnych przyjęć, na których jest tak do 40 osób z obu rodzin. Wtedy rzeczywiście można zaprosić na takie przyjęcie jedynie najbliższych, czyli takie osoby, które są nam bliskie i rzeczywiście czujemy do nich coś więcej. Poza tym takie przyjęcie będzie dla nas dużo tańsze a jednocześnie niekiedy będzie spędzone z większą przyjemnością. Nie będziemy musieli już spędzać dużej ilości czasu w otoczeniu dalekiej rodziny, która nie jest dla nas nikim ważnym. Takie „sztuczne” wesela na 200-300 osób są dla młodych niezwykle męczące – pisała o tym ostatnio Pucinka tylko ze strony kosztowej. Po dokładnym podliczeniu wychodzi że zaproszenie 20-30najbliższych a 100 wszystkich przychodowo wychodzi tak samo. Wiem, wiem – ślub to nie pieniądze. Ale wszak one decydują czy w ogóle będzie nas stać na jego wyprawienie!

Jeśli wiec podejmuje decyzję o ślubie trzeba sobie dobrze rozważyć, jak byśmy chcieli rozwiązać kwestie związane z organizacją tego dnia. Warto rozważyć obie formy przyjęć i zastanowić się, która forma nam bardziej odpowiada i dopiero później można rozpocząć przygotowania do organizacji tego wyjątkowego i ważnego dnia. Na pewno nie warto nic robić na siłę bo możemy bardziej namęczyć się takim weselem niż nacieszyć wyjątkowym dniem.

Polskie kino schodzi na dno

Ludzie chętnie chodzą do kina, masowo oglądają telewizję. Ale na sam początek warto sobie postawić pytanie czy rzeczywiście warto oglądać telewizję czy chodzić do kina. Czy można tam zobaczyć naprawdę coś wartościowego, co poziomem będzie nieco wyżej od otaczającego na świata? Niestety odpowiedź na tak postawione pytanie jest bardzo przykra. Trzeba sobie bowiem wprost powiedzieć, że niestety to wszystko wygląda tak, że to co zobaczymy w kinie czy w telewizji tak naprawdę jest na bardzo niskim poziomie i nie warto tego oglądać. Przede wszystkim obecnie kreuje się kino masowe, które będzie się dobrze oglądać. Ludzie nie zastanawiają się bowiem nad wyższym wartościami i w związku z tym wolą oglądać coś rzeczywiście łatwego w odbiorze.

Tak właśnie powstają masowo kolejne filmy, które nie niosą ze sobą żadnej większej wartości. Kino w Polsce tak naprawdę znalazło się na bardzo niskim poziomie, jeśli rzeczywiście nie sięgnęło już dna. Jak dla mnie oglądanie kolejnych kiepskich komedii, w których występują Ci sami aktorzy, wszędzie widziani występujący oczywiście dodatkowo w reklamach. Pewnie jak większość z was mam czasami takie wrażenie, że ten czy inny aktor wyjdzie mi z lodówki następnym razem. To wszystko kreuje zły filmowy świat, na którym brakuje większej wartości. Ludzie jednak chodzą do kina i takie filmy oglądają. Siła, którą niosą za sobą media jest tak naprawdę bardzo dużą i to właśnie stacje, które włożyły w dany film swoje pieniądze już postarają się o to, by bardzo dobrze go zaprezentować, tak by widzowie udali się do kina. Wartościowych recenzji tak naprawdę nikt już nie czyta i to powoduje wiele różnych problemów, jeśli chodzi o możliwości przebicia się naprawdę dobrych filmów.

Dla mnie chodzenie do kina jest właściwie stratą czasu. Większość filmów ma tak schematyczną fabułę, że nie ma co oczekiwać tam jakiejś większej wartości. Wszystko jest tak miałkie, że to aż przykro i ogląda się to naprawdę z wielkim niesmakiem. Oczywiście takie spojrzenie będą mieli jedynie ci, którzy jakoś racjonalnie będą potrafili spojrzeć na taki film. Ci, którzy idąc za tłumem będą się zachwycali pewnie nawet nie będą zdawać sobie sprawy z tego jak bardzo słaby film oglądają. Można by się również zastanowić nad tym czy polskie kino ma możliwości rozwoju w nieco inną stronę, by ludzie na nowo zaczęli sięgać po takie filmy, które maja w sobie jakieś wartości. To niestety wydaje się być bardzo trudne, ponieważ Polacy nie chcą oglądać dobrego kina, chcą się śmiać z głupich żartów i komicznych sytuacji, które są raczej żałosne niż śmieszne, ale tak właśnie to wygląda.

Myślę, że obecnie nasze kino będzie raczej szło już tylko dalej w tą złą stronę i osobiście nie widzę tutaj jakiś perspektyw zmiany. Dopóki nie zmieni się podejście mediów, które wolą ogłupiać społeczeństwo niż wskazywać jakieś lepsze wartości, dopóty nic się nie zmieni i tak naprawdę świat kina pozostanie dalej na tak marnym poziomie.

Międzyzdroje to zawsze dobry wybór

Każdego roku zastanawiam się nad tym, gdzie można wybrać się na wakacje i zawsze jest z tym problem. Dlatego bardzo często wracam do takich sprawdzonych miejsc, gdzie zawsze jest ok. I wygląda na to, że podobnie będzie również w tym roku. Tyle szukałem, tyle się zastanawiałem, a tu wygląda, że znów wybór padnie na Międzyzdroje. Jak dla mnie jest to rzeczywiście doskonałe miejsce na wakacje, gdzie zawsze będzie ok. W tym momencie można się zastanawiać czy nie jest to nadmiernie przereklamowane miejsce, ale według mnie nie.

W Międzyzdrojach mam już parę sprawdzonych kwater dość blisko deptaka, dlatego zawsze jestem w centrum wszystkich najważniejszych wydarzeń. Jak dla mnie będzie to takie miejsce, gdzie można jednocześnie trochę odpocząć jak i też poczuć się w centrum życia towarzyskiego, które akurat w Międzyzdrojach jest dość dobrze rozwinięte i można to wyraźnie zauważyć. W mojej ocenie to bez wątpienia taki kurort, który dodatkowo jest położony w bardzo dobrym miejscu. Można tam się spokojnie wybrać i będzie to także świetny punkt wypadowy do różnych wycieczek. Spokojnie można się stąd wybrać do Świnoujścia, przejść za Polską granicę, czy też wybrać się na jakąś wycieczkę promem. W drugą stronę nie jest również daleko do Kołobrzegu. Mimo, że wiele osób uważa inaczej to jak dla mnie polskie morze daje nam naprawdę wiele ciekawych atrakcji i warto z nich korzystać.

Ok, przyznaję – w internecie tych atrakcji nie znajdziecie :) Brakuje dobrej strony na której byłoby wszystko podane na talerzu jak to jest w przypadku np: położonej bardziej na wschodzie – Ustka – tam strona informacji turystycznej jest faktycznie dużo lepsza. Ale.. czy to takie ważne?! Wiem że internet, wygoda, etc.. ale są cały czas takie rzeczy jak książki i przewodniki które doskonale sprawdzają się w swojej roli – polecam :)

Inna możliwa do zanegowania kwestia – może nie jestem w tym względzie do końca obiektywny, bo ja osobiście jakoś nie widzę siebie na wakacjach w górach, dlatego chętnie wybieram się wyłącznie nad polskie morze. Ewentualnie w grę wchodzi jeszcze teren Mazur i tamtejsze jeziora, jednak na tle naszego morza ta lokalizacja oczywiście przegrywa. Ludzie rzeczywiście mają różne podejście do tego naszego morza. Wielu uważa, że zimna woda, brudna, do tego niekorzystnie kształtujące się plaże to elementy, które raczej odstraszają od takich wyjazdów. Ale ja uważam, że wcale tak nie jest. W przypadku Międzyzdrojów ta plaża jest naprawdę całkiem niezła. Jak nawet nie będzie najważniejsze plażowanie i opalanie się. Zdecydowanie częściej i chętniej będę stawiał na aktywne spędzanie czasu. Poza tym morze jest dla mnie idealne nawet jeśli pogoda nie do końca dopisuje. To powietrze i panujący tam klimat jakoś bardzo dobrze na mnie działa i będę się tam czuł pozytywnie. Zawsze jest to świetna możliwość oderwania się od codziennego życia, które niestety jest trochę męczące. A natomiast tam będziemy czuli się rzeczywiście zupełnie inaczej i to nasze życie będzie wprowadzone na nieco inny poziom. Według mnie warto się wybrać właśnie nad morze i poczuć trochę jodu w płucach, a wtedy będzie nam zupełnie inaczej.

Wszystkich, którzy nie mają sprawdzonych miejsc jeśli chodzi o wakacyjne wyjazdy zachęcam do tego, by wybrali się właśnie do Międzyzdrojów. Gwarantuje wszystkim, że będziecie się tam bardzo dobrze czuli i świetnie wypoczniecie.